Google Shopping już od paru lat z powodzeniem działa na polskim rynku e-commerce.

Przed tą formą reklamy w wyszukiwarce można było promować kluczowe frazy poprzez pozycjonowanie i płatne reklamy tekstowe AdWords.

Reklama graficzna dzisiaj wydaje się o wiele atrakcyjniejsza dla sprzedawców online. Co robić by Google Shopping przynosił jak najlepsze rezultaty?

Zadbaj o poprawny plik produktowy

Wystartowanie z reklamą w Google Zakupach wymaga posiadania konta Google AdWords oraz Google Merchant Center. Produkty można dodawać ręcznie, ale jest to zupełnie nieuzasadnione działanie – czasochłonne, nieprecyzyjne, generujące błędy, trudne do analizowania, etc. Baza e-sklepu to często tysiące produktów i wprowadzenie ich ręcznie jest po prostu niemożliwe. By wprowadzić do Google Shopping całą bazę produktów wystarczy ją wyeksportować do pliku produktowego, w którym znajdą się odpowiednie dla produktu dane – nazwa, kategoria, cena, waga, kolor, materiał, etc. Wystarczy taki plik zaimportować do Merchant Center lub skorzystać ze specjalnie zaprojektowanego systemu, który poprzez klucz API będzie regularnie odświeżał dane (szczególnie istotne pod kątem stanów magazynowych i cen). Niezwykle ważna jest nazwa oferowanego produktu. Do dyspozycji mamy 150 zzs (znaków ze spacją), średnio Google wyświetla 70 zzs, googlebot decyduje o tym ile wyświetli. Nazwijmy sprzedawaną rzecz tak, jak najczęściej jest wyszukiwana. W innym wypadku ograniczymy widoczność każdej pozycji.

Strategia prowadzenia kampanii kluczem do wysokiej konwersji

Strategia obejmuje działania, które podejmujemy jeszcze przed wystartowaniem kampanii. Do przemyślenia (przeanalizowania!) pozostają nazwy. Potem trzeba zadbać o zdjęcia – czy typowe packshotowe czy coraz częściej wykorzystywane aranżacje. Dla niektórych produktów nie ma potrzeby przygotowania kosztownych zdjęć aranżowanych. Inne, jak np. produkty spożywcze, będą wyglądać „smaczniej”. Niezwykle ważne jest przy dużych bazach zadbanie o automatyzację, w wielu przypadkach mamy do dyspozycji klucz API lub dostęp do pliku XML od dostawcy. Po wystartowaniu monitorujemy wyniki i analizujemy je wyciągając wnioski, zmieniając pojedyncze parametry i weryfikujemy jakie to przynosi rezultaty.

TIP jest taki, że jeśli oferowany produkt w GS będzie widoczny, a w rzeczywistości nie jest dostępny, cały wysiłek idzie na marne. A w bonusie mamy niezadowolonego klienta i prawdopodobnie wystartuje kampania czarnego Pr-u.

Konkurencja nie śpi – konkurencja jak na dłoni

Prowadząc kampanie w Google mamy możliwość monitorowania konkurencji. Oczywiście wszyscy mogą z niej korzystać, ale nie oznacza to że możemy być z tego zwolnieni. Nie wszyscy muszą robić to dobrze. Do dyspozycji mamy analizę porównawczą i dzięki filtrom sprawdzimy jak osiągane wyniki wyglądają na tle konkurencji. W ten sposób lepiej dostosujemy kampanię do realiów online i osiągniemy lepsze wyniki.

Użytkownik dotarł na stronę – zbiera doświadczenie

Po wejściu na stronę może wydarzyć się kilka scenariuszy. Ale skupmy się na spostrzeganiu zjawiska zero-jedynkowo. E-konsument może banalnie kupić i może nie kupić. Od momentu przejścia na stronę klient zbiera doświadczenie. Jeśli cokolwiek sprawi, że sklep nie wzbudzi zaufania klienta nie skorzysta on z oferty. Sklep musi trzymać poziom – funkcje, użyteczność, doświadczenie, ergonomia, etc. To wszystko może tak samo (nawet pojedynczo) zniechęcać, jak i budować pozytywne emocje.

Google Shopping działa i ma się dobrze. Ważne by być na bieżąco. Warto jeszcze sprawdzać regularnie stronę wsparcia (support.google.com). Nie można zostawać w tyle i cenne jest wykorzystywanie kolejnych opcji, które dodaje do tego kanału sprzedaży Google.