Hasło “helpful content update” jest obecnie jednym z najważniejszych motorów dyskusji w branży SEO. Zmana polityki najpopularniejszej wyszukiwarki na świecie może być trzęsieniem ziemi dla milionów użytkowników - w tym również dla sklepów internetowych

“Gdy Google kichnie, cały internet ma katar” mogłaby brzmieć parafraza popularnego powiedzenia - nie bez przyczyny. Gigant z Moutain View jest w tej chwili niemalże monopolistą na rynku wyszukiwarek internetowych, a udział firmy w rynku sięga 91,9 procent. Strona notuje niemal 90 miliardów wizyt każdego miesiąca. O potędze marki świadczy fakt, że 16,3 proc. ruchu pochodzi od ludzi, którzy wyszukują nazwę “Google” aby trafić na stronę główną wyszukiwarki.
Google kilkukrotnie przechodziło większe zmiany algorytmu wyszukiwania i za każdym razem kończyło się to rewolucją w modelach działania firm online. Najnowsza aktualizacja nosi nazwę “Helpful Content Update”, co przetłumaczyć można jako “Aktualizacja dla Pomocnej Treści”.
Helpful content update jest to najnowsza aktualizacja, której celem jest przekształcenie organicznych wyników wyszukiwania tak, aby treść, którą otrzymują użytkownicy była dla nich możliwie najbardziej przydatna i pomocna. W pewnym uproszczeniu oznacza to, że celem wyszukiwarki jest zapewnienie użytkownikowi możliwie najlepszych doświadczeń związanych z korzystaniem z wyszukiwarki oraz dostarczenie mu najlepszych odpowiedzi na jego pytania.
Te “najlepsze odpowiedzi” mają zostać przedstawione wyżej kosztem tekstów, które są masowo produkowane i optymalizowane właśnie na potrzeby wyszukiwarek. Według obserwacji Google istnieje bezpośrednia i wyraźna korelacja między treściami pisanymi pod SEO a ich niską wartością merytoryczną.
Przy skali zasięgu Google oraz pieniądzach, które wchodzą w grę, nie jest dziwne, że specjaliści oraz agencje tworzą coraz bardziej wyrafinowane techniki manipulowania wynikami wyszukiwania. Wśród najpopularniejszych wymienić można masową produkcję podobnych treści, które różnią się słowami kluczowymi oraz budowę własnego zaplecza w oparciu o stare, przejęte domeny.
Dzięki znajomości tych technik możliwe jest znalezienie się wysoko w wynikach wyszukiwania, co często pozwala kierować na swoje strony ogromny, bezpłatny ruch.
Jednak z perspektywy Google użytkownik otrzymuje w wyszukiwarce marnej jakości treść, która nie odpowiada na jego potrzeby. Musi więc szukać dalej lub - w sytuacji najgorszej z perspektywy firmy - zwrócić się do innego medium, na przykład innej wyszukiwarki lub zadać pytanie na Facebooku.
Helpful Content Update jest więc potrzebne koncernowi Alphabet, właścicielowi Google, aby jego podstawowy produkt skutecznie pełnił swoją funkcję i dostarczał przydatnej oraz wyczerpującej odpowiedzi na zadane pytanie. Ocenę będzie przeprowadzał dodatkowy algorytm oparty na sztucznej inteligencji, którego celem będzie ocena czy dana treść jest wysokiej czy niskiej jakości.
Podobnie jak przy poprzednich aktualizacjach algorytmu wyszukiwania, znajdą się zarówno zwycięzcy jak i przegrani. W tej drugiej grupie znajdą się przede wszystkim firmy, które korzystają z nie do końca uczciwych technik SEO oraz masowej produkcji materiałów z myślą o potrzebach wyszukiwarek.
W tym przypadku najgorzej poradzą sobie firmy, których:
Z perspektywy sklepów internetowych aktualizacja może nieść ze sobą pewne ryzyko. Organiczne wyniki wyszukiwania są jednym z najważniejszych źródeł ruchu dla branży e-commerce. Jednocześnie przygotowanie odpowiedniej treści pod e-commerce jest sporym wyzwaniem, zarówno organizacyjnym jak i kreatywnym, Wśród najważniejszych wyzwań przed którymi stoją sklepy wymienić można.
Podobnie jak w przypadku poprzednich aktualizacji algorytmu, Google przedstawiło pewne ogólne wytyczne związane ze zmianami. Jednak w tym przypadku decyzje odnośnie uznania konkretnej treści za przydatną lub nie podejmuje sztuczna inteligencja. Zmiana jest na tyle świeża, że brakuje dobrych praktyk. Z tego względu sklepy muszą działać na własną rękę i samodzielnie przygotowywać odpowiedzi na nową sytuację.
Samo pojęcie “pomocnej treści” jest nieostre i bardzo subiektywne - także dla ludzi. W tym przypadku o jakości treści decydować mają maszyny, co budzi jeszcze większy niepokój wśród właścicieli serwisów.
Google nie pozostało obojętne na wątpliwości użytkowników. Firma przygotowała zestaw pytań, które pozwolą ocenić w jakim stopniu posiadane treści wpasują się w oczekiwania. Wśród nich wymienić można:
Firma dostarczyła również pytania wskazujące, że treść może zostać oceniona jako niskiej jakości:
Helpful content update bierze na celownik organizacje, które nadużywają mechanizmów Google tak, aby maksymalizować swój ruch bez korzyści dla końcowego użytkownika. W praktyce więc jest to zmiana na lepsze, która pozwoli wybić się tym, którzy na pierwszym miejscu stawiają doswiadczenie użytkownika, a ograniczy widoczność tych, którzy swoje pozycje uzyskali sztucznie pompując zasięgi.
Feedink to narzędzie do zarządzania plikami produktowymi. Importuje ofertę Twojego sklepu, pozwala ją poprawić regułami i wysyła aktualne feedy do Google Shopping, Meta, porównywarek i marketplace'ów.
